[quote=SP9PND]
Haha, fajnie się znaleźć w tak zaszczytnym, dwuosobowym gronie
Tak, wnioski wyciągnięte i to się już nie powtórzy (pewnie wtopię inaczej)
Ogólnie humor dopisywał i nawet fajnie mi się szło po raz drugi. Psychicznie też większy luz, bo wiedziałem, że mogę w razie czego liczyć na Ekipę Ratunkową. Otrzymałem też błogosławieństwo i wsparcie duchowe od Pani, która sprzedaje na parkingu w budce
Biedna, przeszukiwała nawet swój śmietnik w poszukiwaniu tych kluczyków... W każdym razie mogłem u Niej zatankować wody i wracać na szczyt 
Nie, Miłosz, nie zniechęciło mnie to do SOTY. Jedyne, co mnie zniechęca, to PODRÓŻE SAMOCHODEM Z DOMU NA PARKING POD GÓRĘ I POWRÓT- potem to już przyjemność. Zawsze lubiłem chodzić po górach, a teraz mam dodatkowy "pretekst"
Jest ok. To jest to...
yacca pisze:
Dobrze, że wszystko skończyło się pozytywnie a cała zdarzenie nie zniechęci Cie do zabawy w SOTA.
Takie rzeczy i podobne się zdarzają a trzeba znaleźć tylko sposoby i mechanizmy, aby się nie powtórzyły.
Rozumie, że kwestie kluczyków i przy okazji dokumentów masz teraz już "rozpykaną" do perfekcji.
A odkurzając sotową historię ...
Kondzio SQ6GIT swojego czasu wybrał się na aktywację Kłodzkiej Góry.
Szczyt w KGP, raczej z tego sortu co się idzie na niego tylko raz z własnej woli.
Zarośnięty, zero widoków (może coś się zmieniło nie wiem), ciupanie z przeł. Kłodzkiej przez dwa pośrednie szczyty itd.
Generalnie Szczelińcowi do pięt nie sięga no ale w Koronie.
Do "Roll of Honour" mi brakowało więc jak zobaczyłem alert Kondzia to się ucieszyłem
Siedzę przy radiu, kręcę gałą, przeglądam spoty i nic. Normalnie wcieło.
Wysłałem chyba SMS typu "Kondzio tam się dwie i pół godziny nie idzie. Będziesz?"
Ostatecznie okazało się po rozłożeniu gratów, że kabelka do zasilania brakuje
Górka powiem wredna, Kondzio kopnął się do auta, wrócił z kabelkiem i mam "komplecik"


Podsumowując to jesteś drugą znaną mi osobą, która w jednym dniu była dwa razy na tej samej górce.
SP9BIJ pisze:
Obczajam wszystkie miejsca, gdzie mogłem rozkladać radio... i nagle BUM! SĄ! CO ZA ULGA! Milosz się ze mnie śmieje, źe „dobrze rokuję w SOTA, bo w jednym dniu wychodzę na jeden szczyt dwa razy”
Obczajam wszystkie miejsca, gdzie mogłem rozkladać radio... i nagle BUM! SĄ! CO ZA ULGA! Milosz się ze mnie śmieje, źe „dobrze rokuję w SOTA, bo w jednym dniu wychodzę na jeden szczyt dwa razy”
Dobrze, że wszystko skończyło się pozytywnie a cała zdarzenie nie zniechęci Cie do zabawy w SOTA.
Takie rzeczy i podobne się zdarzają a trzeba znaleźć tylko sposoby i mechanizmy, aby się nie powtórzyły.
Rozumie, że kwestie kluczyków i przy okazji dokumentów masz teraz już "rozpykaną" do perfekcji.
A odkurzając sotową historię ...
Kondzio SQ6GIT swojego czasu wybrał się na aktywację Kłodzkiej Góry.
Szczyt w KGP, raczej z tego sortu co się idzie na niego tylko raz z własnej woli.
Zarośnięty, zero widoków (może coś się zmieniło nie wiem), ciupanie z przeł. Kłodzkiej przez dwa pośrednie szczyty itd.
Generalnie Szczelińcowi do pięt nie sięga no ale w Koronie.
Do "Roll of Honour" mi brakowało więc jak zobaczyłem alert Kondzia to się ucieszyłem
Siedzę przy radiu, kręcę gałą, przeglądam spoty i nic. Normalnie wcieło.
Wysłałem chyba SMS typu "Kondzio tam się dwie i pół godziny nie idzie. Będziesz?"
Ostatecznie okazało się po rozłożeniu gratów, że kabelka do zasilania brakuje
Górka powiem wredna, Kondzio kopnął się do auta, wrócił z kabelkiem i mam "komplecik"
Podsumowując to jesteś drugą znaną mi osobą, która w jednym dniu była dwa razy na tej samej górce.
Haha, fajnie się znaleźć w tak zaszczytnym, dwuosobowym gronie
Tak, wnioski wyciągnięte i to się już nie powtórzy (pewnie wtopię inaczej)
Ogólnie humor dopisywał i nawet fajnie mi się szło po raz drugi. Psychicznie też większy luz, bo wiedziałem, że mogę w razie czego liczyć na Ekipę Ratunkową. Otrzymałem też błogosławieństwo i wsparcie duchowe od Pani, która sprzedaje na parkingu w budce
Nie, Miłosz, nie zniechęciło mnie to do SOTY. Jedyne, co mnie zniechęca, to PODRÓŻE SAMOCHODEM Z DOMU NA PARKING POD GÓRĘ I POWRÓT- potem to już przyjemność. Zawsze lubiłem chodzić po górach, a teraz mam dodatkowy "pretekst"
Jest ok. To jest to...
Pozdrawiam, Jacek
SP9SOL
SP9SOL